Inwestycje w Iranie zwiększą współpracę z resztą świata

Iran jest od pewnego czasu jednym z bardziej istotnych punktów światowej polityki. Zajmowany przez to państwo geopolityczny obszar łączący Europę, Afrykę i Azję, skupia w sobie bogate zasoby ropy naftowej i najbogatsze pokłady gazu ziemnego na świecie. Mimo wielu sceptycznych opinii co do tempa rozwoju handlu międzynarodowego tymi surowcami, Iran wejdzie na oba rynki szybciej niż spodziewają się tego krytycy zdolności rozwojowych tego państwa.

Energetyczna potęga

Udokumentowane zasoby ropy naftowej i gazu ziemnego, wskazują na to, że Iran jest prawdziwym potentatem. Według tegorocznej publikacji BP Statistical Review, Iran ma największe na świecie odkryte rezerwy gazu ziemnego (ok. 18,2% globalnych zasobów) oraz czwarte największe rezerwy ropy naftowej (9,3%). W 2014 roku wydobyto w Iranie 172,6 mld m3 gazu, przy czym na eksport przeznaczono jedynie 9 mld m3 gazu (5%). Niewykorzystany potencjał to przede wszystkim pochodna lat izolacji kraju na arenie międzynarodowej oraz, w konsekwencji, relacji Teheranu z międzynarodowymi koncernami energetycznymi. Iran prowadzi jednak już wstępne rozmowy z największymi koncernami, m.in. brytyjskim Shell, francuskim Total, włoskim ENI czy austriackim OMV. Wizyty w Iranie składają również przedstawiciele firm azjatyckich, które reprezentują interesy państw o stale wzrastającym zapotrzebowaniu energetycznym i chcą na tym rynku konkurować z zachodnimi koncernami o ugruntowanej pozycji rynkowej. Co ciekawe, do pewnego stopnia, konkurencją mogą się okazać też firmy irańskie, które w wyniku sankcji zdobyły duże doświadczenie na krajowym rynku i mogącą je wykorzystać na rynkach globalnych. W Iranie pojawili się również przedstawiciele polskiej firmy z sektora energetycznego. Międzynarodowe zainteresowanie źródłem podaży surowców, którym jest Iran, w przyjaznym środowisku biznesowym, do którego państwo to dąży, będzie z dużym prawdopodobieństwem zagospodarowywane w relatywnie krótkim czasie.

6

Obawy dotychczasowych producentów ropy

Chociaż nikt nie spodziewa się powrotu produkcji do poziomu sprzed rewolucji islamskiej, która miała miejsce w 1979 roku, kiedy Iran produkował 6 mln baryłek dziennie, umocnienie się pozycji Teheranu na rynku naftowym i tak niepokoi największych producentów ropy. Według analityków z Agencji Informacji Energetycznej, skutki zniesienia sankcji odczuwalne mogą być już w tym roku, ponieważ Iran ma zapasy około 30 mln baryłek ropy, zgromadzonej m.in. na tankowcach. Nic nie stoi więc na przeszkodzie, aby zaraz po podpisaniu porozumienia nuklearnego Teheran mógł zacząć uwalniać zapasy, przygotowując rynek dla swojego surowca po zakładanym zwiększeniu wydobycia w kolejnym roku. Minister ropy i zasobów mineralnych Królestwa Arabii Saudyjskiej już zapowiedział, że jego kraj nie zamierza zmniejszać wydobycia „czarnego złota”. Saudowie nie ukrywają, że ten ruch ma związek z Iranem, który w wyniku sankcji mocno zdystansowali. Państwo, nie chcąc tracić swojej przewagi, szuka rynków zbytu na całym świecie – w świetle najnowszych informacji również w Polsce.

Powrót Iranu na wolny rynek ropy naftowej i gazu ziemnego może dotknąć również USA, obecnego lidera w wydobyciu ropy i gazu, dzięki eksplorowaniu złóż niekonwencjonalnych. Wydobycie tych złóż jest jednak droższe od konwencjonalnych w państwach OPEC i Rosji. Dodatkowo spadek cen baryłki ropy naftowej ogranicza opłacalność eksploatowania złóż łupkowych ropy i gazu. Ropa naftowa ponownie kosztuje poniżej 50 USD. Zdaniem analityków, rynek zareagował właśnie tak w konsekwencji podpisania porozumienia atomowego oraz możliwości zniesienia sankcji.

Skutki kolejnej obniżki cen ropy odczuje jednak najbardziej Rosja, której gospodarka również opiera się w dużej mierze na surowcach. Jeszcze niedawno szacowano, że na taniejąca ropa naftowa może skutkować zmniejszeniem przychodów na poziomie nawet 1,2 proc. PKB, jeśli ceny utrzymają się na poziomie 90 dolarów za baryłkę. Obecnie światowe ceny ropy spadły do mniej niż 50 dolarów za baryłkę. Ropa to jednak nie jedyny problem Rosji. Wraz ze zniesieniem sankcji na Iran, Europa podejmie kolejną próbę uniezależnienia się od rosyjskiego gazu, zwracając się znów w stronę Teheranu. Unia już od dawna szuka alternatywy dla dominującej pozycji Gazpromu. W brukselskich kuluarach dostrzeżono możliwości drzemiące w tym blisko-wschodnim kraju. Iran może się więc okazać perspektywicznym rozwiązaniem kwestii bezpieczeństwa energetycznego wspólnoty. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej Teheran ma istotny potencjał wzrostu wydobycia gazu. Jak szacuje IEA, do 2020 roku kraj ten może wydobyć do 215 miliardów m3, co pozwoli mu eksportować rocznie do 35 miliardów (prawie 10% importu gazu ziemnego do Unii Europejskiej). Część analityków studzi entuzjazm, wskazując na niezbędny czas do wprowadzenia infrastruktury umożliwiającej eksport, wskazując nawet na 8 lat oczekiwania. Należy jednak zaznaczyć, że przy właściwych uwarunkowaniach regulacyjnych i zainteresowaniem inwestorów, z czym związane jest pozyskanie niezbędnego kapitału, czas ten może zostać znacznie skrócony. Inwestycje w terminale eksportowe LNG, które wskazywane są obecnie jako jedna z alternatyw dystrybucji gazu z Iranu, umożliwią otwarcie się na globalny popyt. Umożliwią również Europie na dalszą dywersyfikację źródeł pozyskania gazu. Już dzisiaj wpływ Iranu na rynki gazu ziemnego daje się zauważyć w postaci niższych cen gazu ziemnego, wynikających z niskich cen ropy naftowej.

7

Efekt zniesienia wieloletnich sankcji

Po latach sankcji, które obciążają gospodarkę kraju, Iran ma wiele do nadrobienia w dziedzinie sektora energetycznego, w przemyśle naftowym, w górnictwie, w przemyśle chemicznym i petrochemicznym, a także technologii i przestarzałym przemyśle lotniczym. Dzięki zniesieniu restrykcji na irański rynek, będą mogły wrócić światowe koncerny, licząc na możliwość wykorzystania potencjału kraju zarówno jako miejsca pozyskania surowców, jak i dużego rynku zbytu. Kluczowe dla wzrostu inwestycji jest stworzenie przyjaznego środowiska biznesowego, którego skutkiem będzie napływ inwestycji w tempie znacznie szybszym niż obecnie prognozowane.

Redakcja LNG Snapshot